RSS
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Kuchnia grecka i gotowanie na parze

Zachód słońca był tego wieczora wprost oszałamiający. Czerwone promienie padały pod wieloma kątami na drzewa o mrocznym wyglądzie i zabarwiały mały staw krwistą poświatą. Ostatnie ptaki śpiewały rozkosznie, a świerszcze w sosie własnym ukryte w wysokich trawach odgrywały swój nocny koncert nie przejmując się niczym innym. Po jednej z kuchni gałęzi wiekowego dębu przebiegła z cichym piskiem ognista jadalna wiewiórka, a szykujący się do snu dzięcioł postukiwał w korę coraz ciszej. Nagle na polanie pojawiło się dwoje ludzi. Ubrani w peleryny, twarze zasłaniały im kaptury. Ich obecność w niczym nie zakłóciła rytmu przyrody, która najwyraźniej przyjęła ją po prostu do wiadomości i nie przejmowała się za bardzo. Wschodni wiatr zaszumiał w fałdach jedwabnych szat i zdmuchnął okrycia z gotowaniem twarzy. Jedną z postaci była niebieskooka dziewczyna, na której twarzy malował się niesamowity wyraz melancholii. Jej ciemnobrązowe włosy, na których gdzieniegdzie widniały srebrne pasma, upięte w luźny kok rozwiewał wiatr, targający również bordową peleryną kobiety, spod której wychylał się rąbek czarnej sukni szytej złotą i perłową nicią w przepisach. Miała usta jakby wyciosane w marmurze, a jej delikatna skóra skrzyła się w zachodzących promieniach słonecznych. Wpatrywała się srogo w ciemnowłosego chłopaka o rozbieganym spojrzeniu, cierpiącego widocznie na delikatny przejaw nerwicy, co objawiało jego drżenie. Jego piwne oczy skrywały się częściowo pod czarną burzą włosów, lecz reszta spoglądała na świat z wielką nieufnością i pesymizmem gotowanie na parze. Ubrany w ciemnoniebieską szatę, zaciskał kurczowo szczupłe palce na małym skrawku materiału i rzucał niepewne spojrzenia na boki.
- Jestem, Rivold. Czego ode mnie potrzebujesz?- Obok chłopaka zmaterializowała się lalka, której czubek głowy sięgał jego bioder, a srebrne oczy patrzyły na Rivold z mieszaniną strachu i ciekawości. Ubrana w krystalicznie białą sukienkę, na ciemnych włosach miała opaskę z wyciętym wzorem róży, wyglądała jak bardzo rzadki rodzaj porcelanowej figurki. Swe delikatne palce splotła z zakłopotaniem na piersi i co rusz ruszała swym długimi rzęsami.
- Wiesz już? Wiesz już, że jako Najwyższa Kapłanka Turnieju odkryłam już nazwisko tej osoby, która spełni Czarną Przepowiednie?
- Nie wiedziałem.- Przyznał mężczyzna, którego wcale nie zdziwiło pytanie towarzyszki. Byli ze sobą w bardzo przyjaznych stosunkach toteż zawsze dowiadywał się nowin jako pierwszy.- Kim jest ta osoba? Trzeba ją za wszelką cenę chronić! Jeśli ta informacja dostałaby się w niepowołane ręce, wtedy…
- … Wtedy Wybranka wpadłaby w niemałe kłopoty.
- Więc to kobieta?!
- Tak. Jestem tego pewna bardziej niż na 100 procent. Słuchaj Tussis, wiem, kto będzie jej pierwszym strażnikiem…
- Kto?!- Zacisnął powieki, a ręce mu zadrżały. Osoba, która miała chronić Wybrankę musiała być wykwalifikowanym szamanem, różdżkarzem, bądź ostatecznie lalkarzem. Medium i Obdarzony nie poradziłby sobie, z powodu bardzo niskiego poziomu mocy. W najgorszych koszmarach nie chciałby być opiekunem. Wybraniec musi żyć w okropnej nieświadomości, a jeśli zacząłby podejrzewać cokolwiek, jego pamięć zostałaby wymazana doszczętnie, a kontrolę przejęłaby Najwyższa Kapłanka.
Nim jednak Rivold zdążyła wypowiedzieć chodźmy słowo błysnęło oślepiające światło i padła na kolana. W jej plecach tkwiła strzała wykonana z drzewa greckie potrawy, jarzącego się delikatnie, ale to jedzenie i picie grot był źródłem owego światła. Kobieta uśmiechnęła się po raz ostatni i zamknęła oczy, padając bezwładnie na zaplamioną swoją własną krwią trawę. Tussis padł obok niej na kolana i szukał wzrokiem mordercy. Po chwili zobaczył siedzącego na drzewie chłopaka, który śmiał się tak, że mało co by nie spadł z gałęzi. Jego srebrne oczy patrzyły na lalkarza z wyraźną pogardą, kiedy wyciągał kolejną strzałę z kołczana i wymierzał ją w oniemiałego mężczyznę. Rozległ się świst i szatyn poczuł jak czas zwalnia kuchnia grecka. Miał teraz znacznie więcej czasu, niż mu się wydawało. Odwrócił głowę, by spojrzeć na swoją lalkę, ale jej nie było przy jego boku. Z przerażeniem okręcił się wokół własnej osi i zobaczył Evę trzymaną w dużej złotej klatce. Próbowała się co prawda z niej wydostać, używając do tego całej swojej energii, ale pręty, jarzące się tak samo jak grot strzały jej to uniemożliwiały. I wtedy czas znów przyśpieszył, a kuchnia z wysp strzała wbiła się w ciało lalkarza. Skrawek materiału wypadł mu z dłoni, a on sam zachwiał się czując potworny ból w całym ciele. Jego oczy, spod opadających już powiek, zobaczyły bardzo podobną do jego zabójcy dziewczynę, która ubrana w długą, czarną suknię trzymała w śnieżnobiałej dłoni klucz od złotej klatki. A potem zaległa ciemność...

środa, 19 maja 2010
ściąganie z wrzuty

Super fajna metoda na ściąganie z wrzuty.

Myślę że wrzuta sie nie mogniewa jak o tym napiszę.

Zresztą pobieranie z sieci nie jest moim zdaniem niczym złym.

pobierz z wrzuty.

papa

czwartek, 22 kwietnia 2010
Ktoś tak jak ja szukający obrazków niewiele na bloxie znajdzie

Ktoś szukając obrazków może przez przypadek wejść na mojego bloga, ale nie znajdzie tutaj wiele obrazków. Głównie dodaję obrazki na nk. Mam nadzieję, że się nie pogniewacie i że obrazki będą wam się Podobać.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Najlepsze tapety na pulipt dla wszystkich.

Pobierajcie.

Reaktywacja bloga z tapetami.